środa, 1 lutego 2017

Update na teraz. Moje kudly w lutym.


Ostatnio ciezko u mnie z czasem. Zajmuje mnie moj nowy blog i grupa na facebooku, ktora rozrasta sie i fascynuje mnie coraz bardziej. Wkrecilam sie w hennowanie po prostu straszne. :-)

Blog jest TUTAJ a grupa TUTAJ, i wszystkich serdecznie zapraszam. Mamy coraz wiecej nwych hennowych odkryc.

O hennowaniu: Od kiedy ostatnio pisalam pohennowalam kudelki raz, znow moja kochana henna Sahara Tazarine, pol na pol z cassia, z dodatkiem kurkumy, miodu i rumianku. Mam tez za soba nieudana kapiel rozjasniajaca, bo narawde nie czuje sie w kasztanowych wlosach, ktore sa efektem moich wczesniejszych hennowan, ktorych nie przeprowadzilam tak, jak powinnam byla. Kapiel nie zrobila nic z moimi wlosami, efektu wizualnego nie bylo zadnego. Jedno, co zauwazylam to to, ze henna lepiej zlapala. Zdjecia z hennowania ponizej. Pierwsze zaraz po spłukaniu, nastepne juz po 48 godzinach i pierwszym myciu. 


           



O myciu: Nadal nie uzywam szamponów. Myje wloski maska Vatika z czarnuszka na przemian z glinka biala, rozrobiona na glutku lnianym, badz na odrobinie odzywki. Zaczynam tez doceniać "mycie" wloskow "Water Only", szczególnie jak nie mam czasu na pelna pielęgnacje. Świetny sposob na przedluzenie czasu pomiedzy myciami. Teraz dla mnie optymalny czas to mycie raz na 3-4 dni. Wloski sie nie przetluszczaja i wygladaja swiezo. Poniżej zdjecie po 2 dniach nie mycia i jednym "water only". Przepraszam za swiatlo, w UK ciagle go nie ma. Zaczynam rozumiec jak wazne dla lokow jest zachowanie na wloskach czesci naturalnego sebum. Bez tego traca skret, staja sie przyklapniete i zaczynaja sie puszyc. Czasem uprawiam tez proceder rozprowadzenia sebum na wloskach na sucho, ale znów tylko palcami, masarzem i lekkim ugniataniem.


O olejowaniu: Tu wydazyl sie przewrot. Moje kudly zaczely lubic oleje wnikajace. Wszystko zaczelo sie od pewnego specyfiku do skory, ktory dostalam pod choinke, dokladnie tego: 

To mieszanina oleju kokosowego, wosku pszczelego, oleju ze slodkich migdalow, oliwy, masla mango, tapioki, witaminy E i glinki. Nalozylam je na kudly kiedys w przyplywie szalu z braku oleju, w podrozy. Spodziewalam sie pogromu. Jakies bylo moje zdziwienie, gdy efekt byl szalowy. Skret pieknie podkreslony, wloski dociazone ale nie przyklapniete. Bosko! Potem w ruch poszedl tez olej kokosowy. Efekt ten sam, i to po olejowaniu na noc, czego dawno nie roblam z zadnym olejem. Zakupilam maslo kakaowe i czekam na przesylke, i mam bardzo duze nadzieje na olejowanie nim, bo moje kudly kochaja kakao, ale nie chce go uzywac bo mi przyciemnia kudly.



O maskowaniu: tu niewiele sie zmienilo. Kocham Biovaxy, ale wybieram juz takie bez filmformerow, ze wzgledu na sposoby mycia, ktore stosuje. Dolewam czasem polproduktow, zwykle protein jedwabiu albo keratyny. Ciagle uwielbiam aloes, mocznik i panthenol. Glutek lniany dodaje ostatnio do masek i fajnie sie sprawdza.


O przyroscie: Scielam dobre 10 centymetrow wloskow sama, nozyczkami fryzjerskimi. Koncowki zaczely sie platac. Wcale nie zaluje i zamierzam podciac jeszcze z 2 centymetry, jak bede w Polsce, to juz goracymi nozyczkami. Wlosy mi sie nie rozdwajaja, ale nie sadze, by rozdwajanie bylo jedynym powodem by wloski przycinac. Koncowki byly inne w dotyku, szorstkie i zupelnie nie jak reszta wlosow. Pewnie pamietaly jeszcze czasy meczenia ich szczotka albo moze nawet jeszcze ta stara trwala, ktora kiedys mialam. (bleeee....).  Przyrost nikly, bo caly poszedl do kosza wraz z cieciem. Teraz bede wcierac wcierki zeby nadrobic. Ciagle chce dlugie, tu nic sie nie zmienilo. Ale chce dlugie i zdrowe a nie jakies placzace sie pobojowisko. Przestalam sie trzasc o kazdy centymetr, bo chyba juz wiem jak dbac o moje kudlate. ;-)



                   Pazdziernik '16                                                                                 Luty '17


O stylizacji: udalo mi sie zakupic zel do wlosow Shock Waves z tym drugim skladem, gdzie na drugim miejscu jest sorbitol a na ktoryms glinka. I jest cudowny! Bardzo, bardzo gesty, trzeba go nakladac umiejetnie, ale trzyma loki do kupy kilka dni, przy poprawkach sama woda. Pod zel nakladam lekie odzywki Faith in Nature, mam wersje z jojoba i wersje z algami. Obie sa swietne, pieknie pachna, nie maja gliceryny, ktorej unikam w produktach do stylizacji po przeczytaniu kilku artykolow o tym, jak gliceryna zostawiona na wlosku dziala na luski wlosa (niefajnie...). Nowsze odzywki Faith in Nature maja juz gliceryne, wiec trzymam sie tych starczych wersji. I polecam. Bardzo lekkie. Wlosow nadaj nie czesze, wystarcza czesanie palcami podczas mycia. 



No i to by bylo na tyle. Jestem zadowolona z moich kudlow. Czuje, ze sa coraz silniejsze. 



Pozdrawiam wszystkich serdecznie. :-) :-) I zycze nam wszystkim szybkiej wiosny. Nie cierpie zimy!!!!






środa, 28 grudnia 2016

Hennowanie henna Sahara Tazaarine. Genialna!!!


No to pohennowalam kudelki. Jestem niezmiernie zadowolona. Udal mi sie uzyskac kolor, ktory tak lubie. Miedz bez czerwieni.

Umylam kudly amla bardzo pozadnie, potem nalozyla na nie maske oczyszczajaca z kwasku cytrynowego z witamina C na 20 min.

Moja receptura:
2/3 henny Sahara Tazarine z Maroko
1/3 cassa Khadi
4 duze lyzki kurkumy
1 lyzka miodu
napar z rumianku

Odstane okolo 28h, podgrzane i nalozone cieple na kudly na 4h. Splukane woda i utleniany na wloskach przez 48h. Potem umyte odzywka. Zdjecie srodkowe z fleszem. Dwa pierwsze zdjecia po kilku godzinach po splukaniu, trzecie juz po utlenieniu i myciu.


 


Zdjecie ponizej w swietle dziennym. Bardzo ciezko tu o sloneczko o tej porze roku.To zdjecie juz po utlenieniu, kudly odgniecione bo prosto z luzka. 


 

czwartek, 22 grudnia 2016

Mycie bez szamponu "no poo". Moje doswiadczenia.

Jako, ze od lata eksperymentuje z radykalnymi metodami "no poo" i bardzo mi sluza, chcialam sie z Wami podzielic przemysleniami, przepisami i moimi odczuciami w tej sprawie. 

Mycie wlosow bez szamponu wywoluje mnostwo kontrowersji. Czytajac watki na wizazu i innych stronkach, czasem zagranicznych, widuje mnostwo ludzi, ktorzy sa zszokowani "no poo". Chyba maja nas za brudasow! Nie do konca rozumiem taki brak zrozumienia z racji tego, ze czesto odstawienie szamponu powodowane jest po prostu choroba albo ciezka alergia. Z drugiej strony, to moze rzeczywiscie wygladac na udziwnianie zycia na sile, polki w sklepach uginaja sie od myjadel do wlosow, po co kombinowac i wymyslac inne?

Dlaczego ja kombinuje? Poniewaz widze efekty. Jeszcze w maju tego roku na glowie mialam cos, czego nawet nie mozna nazwac wlosami. Bardziej przypominaly bardzo zlezala miotle. Mimo, ze staralam sie uzywac masek, nawet olejowalam czasem. Moj skalp byl diangozowany ze sto razy, troche w Polsce, troche w UK. Mialam juz podobno, LZS, luszczyce, lysienie plackowate, lysienie hormonalne, infekcje grzybicze. Nie wiem, jak wogule moglam zyc, skora ochodzila mi platami, mialam wielkie bolesne krosty po calej glowie, do swedzenia przywyklam tak, ze drapalam sie tylko w nocy, przez sen. Ale to przeszlosc. Moja przygoda z szukaniem specyfikow do mycia zaczela sie od prostego, wlosomaniaczego mycia odzywka, do ktorego bardz dlugo nie moglam sie przekonac. Poczytac o tym mozna TUTAJ

Przejscie na mycie odzywka byl dla mnie wielkim BUUUM! Nagle cos zaczelo sie dziac, pielegnacja zaczynala dzialac, skalp przestal produkowac ten lupiez i krosty. Swedzenie przeszlo dopiero po jakims czasie, ale jeszcze czasem wracalo. Wlosy przestaly wypadac i zaczely odrastac. Uwielbiam mycie odzywka. Dzis tez. 

Problem zaczal sie rodzic, gdy okazywalo sie, ze odzywki nie zmywaja mi z wlosow silikonow. A tych nie chcialam calkowicie odstawic, wtedy bardzo sluzyly moim wlosa. Do dzis czasem je lubie. Na przyklad teraz, zima, wydaja sie je fajnie chronic. Tylko ze ja mam krecone wlosy, wystarczy na nich uzyc ze dwa razy produktu z silikonami i nie zmyc ich szamponem, by zaczely wygladac, jakby je pies oblizal. 

Przetestowalam wiekszosc szamponow na rynku, po kazdym mialam wysyp pryszczy na skalpie. Po jednych mniej, po innych wiecej. Przeanalizowalam rezultaty. Najgorsze podraznienie dotyka mnie nie po prostym SLSie (ale jaja, co?), ale po szamponie po tych "delikatnym szamponie"w ktorym jest Cocamidopropyl Betaine, albo cokolwiek z koncowka Betaine. SLS i Betaine to u mnie ropiejace pryszcze, sam SLS tylko swedzenie i lekko czerwona skora, ktora sie zluszczy jesli nie potraktuje jej Cerkogelem albo glinka z olejem. Nie znosze tego! Swedzi, boli i wkurza. Dlatego zaczelam szukac specyfikow, ktore bylyby zdolne zdjac silikony, ale bez uzywania detergentow. 


Glinka biala i czasem glinka zielona. 



Zaczelam od glinek i do dzis jestem w nich zakochana.
Mycie glinka jest bardzo proste, glinke rozpuszcza sie w czyms mokrym (moze byc glutek lniany, odzywka do mycia, woda, jakies ziolka) i myje sie tym skalp. Dlugosc zwykle myje sama odzywka, bo fajnie mi to rozczesuje wlosy podczas mycia. Proporcji nie podaje, bo kazdy musi je sam dobrac. Zaczac mozna od lyzeczki do herbaty glinki na jakies pol szklanki mokrego czegos. ;-)

Zalety: wlosy wspaniale umyte, skalp jak po lekkim peelingu, ukojony i zadowolony, bez uczucia sciagniecia. Zmywa oleje.
Megazeleta: wlosy odbite od nasady z piekna objetoscia i fantastycznym, trwalym skretem. Wlosy swierze z dobre 5 dni.
Wady: lekka matowosc wlosow, jak przedobrzy sie z iloscia glinki, matowosc, mocne usztywnienie calkowita i brak blasku. Nie zdejmuje silikonow z moich wlosow. Brud w lazience. ;-)



Mycie glutem lnianym





O dziwo bardzo fajnie sie sprawdza, jesli wloski nie sa czyms mocno zanieczyszczone, albo jako takie mycie odswierzajace, pomiedzy myciami mocniejszymi. 

Zalety: fajnie nawilza i dosc dobrze czysci skalp. Glutek mozna szybko przygotowac. Nie brudzi lazienki. Bardzo delikatny. Nie trzeba myc dlugosci odzywka, bo glutek je fantastycznie rozczesuje. Wlosy swierze z 2 dni.
Wady: nie domyje mocno brudnych, zapoconych wlosow ani silikonow. Nie zmywa oleju.



Mycie szamponem z orzechow pioracych



Szampon robimy sami, gotujac garsc orzeszkow w dwoch szklankach wody przez 15 min. 

Zalety: naprawde fajnie domywa skalp, ale daje uczycie lekkiego sciagniecia skory. Moze suszyc wlosy, wiec warto myc dlugosc odzywka. Czysta lazienka. Dosc dobrze zmywa oleje. Wlosy swierze z 5 dni.

Wady: przygotowanie i przechowywanie szamponu moze byc uciazliwe. Eksperymentuje teraz z delikatnym konserwantem.



Mycie wlosow borowina



Lyzeczka borowiny na pol szklanki czegos mokrego. Warto dodac kilka kropelek olejku eterycznego, bo zapach jest....   jedyny w swoim rodzaju. To cuchnie!

Zalety: bardzo bardzo dobrze czysci skalp, lekko rozgrzewa skore, prawdopodobnie moze miec wplyw na odrastanie wloskow. Zmywa oleje. Wlosy swierze baaardzo dlugo.
Wady: smrod i brud! Skalp sciagniety i suchy. Moze nabudowac mineraly na wloskach, szczegolnie hennowanych.



Mycie sama woda "water only"




Wlosy przelewamy i lekko masujemy pod strumieniem cieplej wody. 

Zalety: swietne jako odswierzenie w dzien, kiedy nie chcemy myc wlosow. Fajnie rozprowadza sebum z gory wloska na dol. Wlosy swierze tylko tego samego dnia.
Wady: nie myje! Nie zmywa oleju, silikonu. Tylko odswierza. Nie myje skalpu. 




Mycie wlosow proszkiem Amla




Lyzke Amli mieszamy z czyms mokrym. Tym myjemy skalp. Splywajaca woda umyje nam tez dlugosc. Warto zostawic Amle na glowie przez kilka minut, zanim spluczemy.

Zalety: myje oleje i silikony. Daje efekt az piszczacych z czystosci wlosow. Podkresla skret. Efekt delikatnego peelingu skalpu, bez uczucia sciagniecia. Wlosy swierze z 4 dni.
Wady: wysusza wlosy podobnie jak szampony z SLS. 


Mycie soda oczyszczona i plukanie octem



Przetestowalam te metode, jak jeszcze nie mylam wlosow odzywka. Lyzeczke sody rozpuszczamy w szklance wody i tym myjemy skalp. Po myciu robimy zakwaszajaca plukanke z octu. Absolutnie nie rozumiem zachwytu ta metoda calego internetu. Jest tyle lepszych sposobow....

Zalety: nie widze zadnych. 
Wady: nie domywa oleju ani silikonow. Skalp suchy, podrazniony, ktory lekko koi plukanka z octu. Wlosy suche na wior juz po kilku myciach.  Uczycie niedomycia.




Te wszystkie specyfiki oczywiscie mozna mieszac i tworzyc, wedle uznania, czym pewnie sie zajme w najblizszym czasie. W kazdym razie, jestem bardzo zadowolona z moich malych odkryc i tego ze moje zdrowie i kudly na tym zyskuja. Nie widzialy szamponu od lipca, myte na zmiane odzywkami i metodami "no poo" i sa bardzo zadowolone. Ja tez, bo nie musze sie drapac. Odzwyczailam sie od produktow, ktore sie pienia i nie czuje, ze mi czegos brakuje. 


A wy co myslicie o no-poo czyli myciu wlosow bez szamponu? Obrzydliwe, czy moze chcialbyscie sprobowac? Pozdrawiam. :-)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Dziennik. Zel Shock Waves, nowy sklad.



Maly dziennik, bo fajnie wyszlo:

1) Wcierka Jantar na skalp na noc
2) Olej z czarnuszki na maske aloesowa Natur Vital na 2h
3) Mycie skalpu odzywka Inecto Coconut zmieszana z glinka biala, dlugosci Kallosem Color
4) Biovax do wlosow farbowanych, na 2h
5) Nivea balsam do lokow z kapka zelu Shock Waves do ugniatania



Zakupilam nowa tube zelu Shock Waves, te z innym skladem. Ma sorbitol, castor oil i mike w skladzie. Dzialanie MEGA!!! Lepsze, niz Syoss w srebrnej tubie. Polecam. 



 

Sklad:  Aqua,Sorbitol,Aminomethyl Propanol,Carbomer,Va/Crotonates Copolymer,Phenoxyethanol,Dmdm Hydantoin,Parfum,Peg-40 Hydrogenated Castor Oil,Disodium Edta,Mica,Ehtylhexylglycerin,Hexyl Cinmmal,Calcium Stearate,CI 77891,Amyl Cinnamal,Linalool,CI 60730,CI 42090,Tocopherol

środa, 14 grudnia 2016

Zima i moje kudly. Male podsumowanie.

Male podsumowanie. 

Zima za pasem a moje kudly niezle dostaja w czerep od kaloryferow, mimo ciaglego intensywnego olejowania i nawilzania. Nie hennowalam wlosow, ale niedlugo bede sie przymierzac bo kolor wydaje mi sie wyplowialy a struktura pada, bo te kaloryfery. Henna mi je doprowadzi do pozadku. 

Staram sie je lekko rozjasnic miodem przed hennowaniem, bo mam na nich warstwy henny z czasow, kiedy jeszcze zupelnie nie wiedzialam jak panowac nad hennowym kolorkiem. Podcielam tez koncowki, tak z 2cm, prawie plakalam.... ale byly takie rzadkie i zaczely sie platac. W lutym bede w polsce, wiec pojdzie pewnie z 5 cm goracymi nozyczkami. Juz sie trzese na sama mysl. 

No i mam problem z fryzjerem. Jak ja tej Pani wytlumacze ze nie uzywam szamponow i nie zycze sobie by mi nakladala szampon na wlosy? Juz mnie wszystko swedzi na sama mysl. Od dobrych 3 miesiecy nie uzylam szamponu...  i jestem z tym bardzo szczesliwa.  :-( No to namarudzilam.



Na zdjeciu kudelki po:
1) Wcierka Jantar na skalp na noc
2) Maska z miodu i maski aloesowej Natur Vital, pod olej z ogorecznika, na 2h
3) Mycie dlugosci Kallosem Color, skalpu Yes to carrrots
4) Maska ze swierzego aloesu z odzywka Inecto coconut, na 1h
5) Plukanka rumiankowa z glutem lnianym


 


 Z polski przybyla do mnie piekna paczka z pieknymi rzeczami w srodku. Jestem z nich wszystkich przeszczesliwa. 


Wyprobowalam juz slaz, fajne nawilzajace ziolko. Dzialanie ma podobne do glutka, swietnie sprawdza sie w roli plukanki oraz mgielki, rozrobione z odrobina odzywki. Polprodukty ida w ruch, swietna keratyna i fajne proteiny jedwabiu. Otworzylam olej z ogorecznika, ale nie jestem bardzo zadowolona, spodziewalam sie cudu podobnego do oleju z pestek porzeczki... niestety. Dzialanie za delikatne dla moich olejozerow. Panthenol w postaci proszku jest duzo lepszym wynalazkiem, nie tylko ze wzgledow cenowych. Nie ma w nim gliceryny! :-) 

Umylam tez kudly borowina, lekko rozwodniona i z dodatkiem maski Yes to carrots, ktora swietnie u mnie sie sprawdza do mycia skalpu. I to bym koszmar!!!! Moze nie koszmar, ale borowina myje lepiej niz niejeden SLS. Skalp ja uwielbia, ale wlosy, uhhh... susza, ktora dowilzalam dobre kilka dni. Pewnie jeszcze kiedys to zrobie, ale tym razem zabezpiecze dlugosc maska. Moj mezczyzna za to myje i bardzo chwali, mimo smrodu i czarnych kropek po calej lazience. No i swietna do kapieli. ;-) 
 
Jak szukacie brudnego i cuchnacego SLSa, ktory jest swietny dla skalpu, to polecam wam mycie borowina. 

- 2 lyzki odzywki ktora wasz skalp lubi
- 2 lyzki borowiny
- pol kubka gluta lnianego albo wywaru ze slazu
- kilka kropel olejku eterycznego (borowina wali siarkowodorem...)



To by bylo na tyle. Mam ostatnia bardzo duzo na glowie i jakos ciezko mi sie zabrac za pisanie. Zycze wam milej zimy!  



czwartek, 24 listopada 2016

Kakao. Dziennikowanie.

1) Wcierka z kozieradki kilkakrotnie pomiedzy myciami
2) Olej z nason porzeczki na odrobine maski aloesowaj Equilibra, na 2h
3) Mycie skalpu specyfikiem Yes to carrots condishioner for dry skalp, dlugosci Kallosem Color
4) Maska Kallos Multvitamin z lyzeczka kakao (raw), na 1h
5) Glut lniany w postaci plukanki


 

Specyfik polecam. Wprawdzie przeznaczony jest do nakladania na skalp przed myciem... ale fantastycznie myje! Ma taka fajna, sliska konsystencje. 


Sklad:  Water (Aqua), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Cupressus Sempervirens Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Menthol, Niacinamide, Salicylic Acid, Silk Amino Acids, Aleurites Moluccana Seed Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil*, Batatas Root Lees Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Fragrance (Parfum), Sorbic Acid, Phenoxyethanol, Limonene, Citral, Geranial. *Certified Organic Ingredient / Ingredient Organique Certifie 


A kakao to moj hicior. Geeeenialne! 
 
 


poniedziałek, 7 listopada 2016

Hennowanie. Cassia i henna z Maroko i Indii. Przepis.

No to pohennowalam.

Moj przepis:  

- 3/4 cassia (Khadi) 1/4 henna (marokanska z Maroka;-) )- razem 50 gram
- 2 lyzki henny Rajasthani (na refleksy truskawkowe)
- 2 lyzki amli (na utrzymanie loczkow)
- 1 lyzka miodu (na bardziej pomaranczowy kolor)
- na glucie lnianym i na wodzie w kwaskiem cytrynowym; 1 lyzeczka kwasku na 1 szklanke wody (zeby nie ciemniala z czasem i sie nie utleniala do brazu)

         



Moim zdaniem mam twarda wode, ktora wplywa na rezultaty hennowania tak, ze odrosty i siwki ciezko zafarbowac. Po przeryciu netu w tym celu spozadzilam sobie specyfik sciagajacy mineraly z wlosow, przed hennowaniem. 

Specyfik jest superprosty:

1/2 lyzeczki kwasku cytrynowego
2 duze lychy prostej maski bez protein i filmformerow

I to na glowe na jakies 20 min. Podobno mozna dodac jeszcze rozgnieciona witamine C, ale ja nie mialam na stanie. Po zmyciu wlosy byly zupelnie inne w dotyku. Mniej chrpowate, bardziej sklonne do puszenia (to chyba efekt lekkiego wysuszenia) i jakby jedwabiste. Nie przepadam za tym efektem na dluzej, ale po hennowaniu minal.  A henna wreszcie zlapala calosc!!!  Nie zauwazylam jakis negatywnych efektow specyfiku po zmyciu henny. Wszystko git. Superblask i zero przesuszu.


Jako, ze ucze sie ciagle nowych rzeczy o hennie, pisalam do kilku specjalistow w tej dziedzinie i odkrylam kilka ciekawych informacji. Henna hennie nie rowna!!!  To, ze ma byc czysta i Body Art Quality i z pewnego zrodla, to wszyscy wiemy...  W internecie mozna znalezc sposoby by sprawdzic, czy henna jaka kupujemy nie ma zadnych syfiastych domieszek. Ja kupuje na Ebay, prosto z kraju pochodzenia.

Henny z roznych czesci swiata daja inne efekty kolorystyczne.

1) Henna z Maroka Tazarine: te wybralam jako podstawe koloru. Jej barwnik daje efekty od pomaranczu, do rudosci, ale podobno bez odrobiny czerwieni. Yuhuuu!!! ;-) 

2) Henna z Indii Rajasthani: daje efeky mocnej czerwieni, do burgundu. Kuplam ja przez pomylke, ale postanowilam dodac, bo pomyslalam ze lekka truskawkowa poswiata bedzie mi sie podobac. Nie pomylilam sie. Mysle, ze ta henna bedzie swietna w mieszankach z cassia, na blond wloskach do uzyskania prawdziwego truskawkowego blondu.

Rozrobilam ziolka na cieplym glucie lnianym i cieplej wodzie z kwaskiem cytrynowym. Wyszla dosc gladka papka, te odstawilam na 24 h. Na drugi dzien wykonalam test na skorze, barwnik sie uwolnil, kapka pasty zostawila zolty slad. Odgrzalam w garze wrzatku przez nalozeniem.

Nakladalo sie latwo, zadnego grudkowania sie ani sypania sie. Henne nalozylam na suche wlosy. Potrzymalam 4 godzinki, pod folia i czapka. Zmylam najpierw w misce wody, a potem pod prysznicem. Na same koncowki w trakcie mycia nalozylam odrobine maski Kallos Color, bo niestety moje zmaltretowane koncowki lubia sie platac. Rozplatalam, zrobilam zadka plukanke z gluta lnianego i zostawilam do wyschniecia.


Jestem zadowolona. Kolorek sie wyrownal, odrosty zniknely. Nie ma czerwieni, jedynie lekki, truskawkowy bask. Czego chciec wiecej?  :-) Jestem coraz mocniej zakochana w hennie. Od kiedy nauczylam sie, jak ja zmywac i jak rozrabiac, nie doswiadczam przesuszu, wrecz odwrotnie, wlosy swieca sie jak psu hmm...  narzady rozrodcze zewnetrzne. Kondycja wloskow sie poprawia i jestem przekonana ze to zasluga henny.



piątek, 4 listopada 2016

Dziennik. Malo mam czasu.

1) wcierka z kozieradki z kroplami wyciągu ze skrzypu na noc
2) olej porzeczkowy na noc na suche
3) maska Natur Vital aloesowa na olej na 1h
4) mycie skalpu odzywka dziegciowa Farmony a dlugisci Kallosem Kolor
5)maska Biovax Gold z dodatkiem mocznika na 2h
6) płukanka z gluta
7) odciskanie na Nivea balsam do loków i zel Shock Waves




Im sa dluzsze tym dziwniejsze. Czuje się jakbym poznawała je na nowo.






wtorek, 1 listopada 2016

Aktualizacja dlugosci. Rosna.

Czas zrobic male podsumowanie mojego rosniecia. :-)


    
6.09.16                                                         30.10.16



Ciagle staram sie namierzyc, jak mi te kudly rosna. Od pierwszego do drugiego zdjecia minelo prawie dwa miesiace. Zdjecia nie sa podobne (niestety) ale mam na plecach tatuaz, wiec widze gdzie sie konczyly a gdzie sie koncza teraz. Mysle ze urosly jakies 4,5 do 5 cm przez te dwa miesiace. Niestety, na sucho zupelnie tego nie widac, bo zamiast przestawac sie krecic, to im dluzsze, tym mocniej ida do gory. 

Na mokro najlepiej widac, jak bardzo rzadkie mam koncowki. Obawiam sie, ze wszystkie pojda do sciecia. Ale jeszcze nie teraz. Chcialabym po podcieciu zostac z dlugoscia za ramiona, bo boje sie, ze zaczna sie rozdwajac przez ocieranie sie o ubrania. 

Co stosowalam:
- Jantar z esencja Andrea w formie wcierki
- Joanna Power Hair z esencja Snazil, tez w formie wcierki
- maske na skalp Babuszki Agafii drozdzowa
- Biotyne 10.000 raz na dwa-trzy dni jedna (konska dawka)
- skonczylam CP


No, chyba rosna :-) Im sa dluzsze, tym mniej klopotu mi sprawiaja. Nie pusza sie tak, latwiej je reanimowac na drugi i trzeci dzien. Eksperymentuje z dniem czwartym!!! :-) Koncowek rozdwojonych nadal brak, chyba to zasluga tych goracych nozyczek. Chyba. 

Niestety dopadlo mnie tez jesienne linienie. Wypada mi wiecej kudelkow niz zwykle. Staram sie aplikowac im kozieradke i czesciej uzywam Cerkogelu, zeby miec pewnosc, ze skalp jest czysty. Nosze sie z daniem skorze glinki, tak na wszelki wypadek, ale ostatnio troche ciezko z czasem. 
 

No i hennowanie mnie czeka. Zbieralam deszczowke do henny, ale poddaje sie, jak na zlosc w UK nie pada.  To by bylo na tyle.
 


 

czwartek, 20 października 2016

Puder Amla Hesh na wydobycie skretu.

Chcialabym napisac o pudrze Amla, bo to moje ostatnie odkrycie. Henna rozluznia skret, im czescien hennuje sie wloski, tym mniej sa skore do naturalnego krecenia sie. Ja, niesety mam rczej rzadkie, cienkie wlosy i bez loczkow wygladam jak mokry pies. Okropnie. Zero objetosci, zero wlosow wogule. 


Uzywam proszku Amla Hesh, ktory wydaje mi sie dobrej jakosci, aczkolwiek nigdy nie mialam innego, wiec nie moge tak naprawde sie wypowiadac na ten temat. Proszek wyglada tak: 

 

Amla bardzo, bardzo sie pyli, duzo bardziej niz henna, wiec trzeba uwazac, zeby przez przypadek nie dmuchnac, bo pozniej duzo syfu do zmywania. Od kiedy przestalam ddawac Amli do mojej koloryzujacej miezanki cassi i henna (zmienia kolor na bardziej matowy.. ) szukam sposobów na uzywanie Amli poza hennowaniem.

1) Amla rozrobiona na wode, glutek lniany albo odzywke; maska. Niestety trzeba uwazac, bo bardzo wysusza. U mnie odpada stosowanie amli na wode i na glutek lniany. Robi sie przesusz. Z maska jest juz duzo lepiej (zastosowalam Equilibe aloesowa), ale ciagle trzeba sie liczyc z przeszuszem do nastepnego mycia. 

2) Amla z olejem: wymieszalam sobie proszek z olejem z czarnuszki i nalozylam przed myciem. Trzymalam dobra godzine. Przesusz leciutki jest, ale naprawde minimalne w porownaniu do sposobu pierwszego. Po myciu odzywka dalam im jeszcze maske nawilzajaca (NV aloesowa z kapka oleju). I wyszlo fajnie.


A skret? Zobaczcie sami :-) Rulony na maska, ktore musze roztrzepywac palcami, bo sie czuje jak francuska lalka. W kazdem razie proszek amla polecam. Ma jeszcze jedna dziwna zalete: wlosy wydaja sie czyscic pod jego wplywem z nabudowanych silikonow i polyquatow. Nie mam pojecia jak to sie dzieje, ale jestem co do tego swiecie przekonana. Dobrze wyczuwam plastikowa powloke na moich wlosach, szczegolnie jesli sa mokre. Po amli znika. Byc moze kwasne srodowisko amli wlasnie tak dziala.
 
       


Macie jakies sposoby na amle, by uniknac przesuszu? Pozdrawiam. :-)